Siódme urodziny wyglądają inaczej niż czwarte. Dziecko ma już własną listę gości, wie, czego chce, i coraz częściej samo wskazuje miejsce. Rodzic staje wtedy przed pytaniem, którego rok wcześniej nie było: jak pogodzić pomysł dziecka z tym, co da się zorganizować w rozsądnym czasie.
Czego oczekują dzieci w wieku szkolnym
W tym wieku liczy się ruch i możliwość pokazania się przed rówieśnikami. Siedzenie przy stole sprawdza się przez kwadrans, potem grupa zaczyna szukać sobie zajęcia na własną rękę. Dlatego przyjęcia oparte na wspólnej aktywności trzymają uwagę dłużej niż te z programem ułożonym przez dorosłych. Ważne jest też, żeby zabawa nie wymagała umiejętności, bo w każdej klasie znajdzie się ktoś, kto nie gra w piłkę i nie jeździ na rolkach.
Co składa się na urodziny w parku trampolin
Warto wiedzieć, co dokładnie obejmuje taka organizacja, zanim porówna się oferty. Przykładem jest przyjęcie urodzinowe w parku trampolin w AIRO przy ulicy Łopuszańskiej 22 w Warszawie. Grupa liczy minimum dziesięcioro gości, dostaje salkę urodzinową na wyłączność na dwie godziny oraz dwie godziny zabawy w parku trampolin z dostępem do wszystkich atrakcji. W pakiecie są czapeczki urodzinowe i kolorowa zastawa, a rodzice mogą zarezerwować stolik w Airo Café. Do wyboru jest animator prowadzący zabawy albo opiekun czuwający nad bezpieczeństwem grupy.
Sam park daje dzieciom kilka rodzajów zabawy naraz: główną strefę trampolin, basen z gąbkami, poduchę powietrzną, ściankę boulderową, zbijaka i ścieżki akrobatyczne. Kto chce połączyć dwa światy, może zamówić urodziny łączone, w których część czasu grupa spędza w kosmicznej sali zabaw Airo Space Kids. Obiekt jest kryty, więc scenariusz nie zmienia się przez deszcz.
Co warto ustalić z wyprzedzeniem
Lista gości powinna być znana wcześniej, bo od liczby dzieci zależy wielkość salki. Rodzice zapraszanych dzieci powinni dostać informację o skarpetkach antypoślizgowych i o tym, że najmłodsi bawią się pod opieką dorosłego. Dobrze też ustalić, kto robi zdjęcia, bo przy takiej zabawie czas mija szybciej, niż się wydaje.
Ile dzieci zaprosić
Pytanie o liczbę gości wraca co roku i rzadko ma dobrą odpowiedź. Zaproszenie całej klasy bywa najprostsze towarzysko, bo nikt nie zostaje pominięty, ale grupa dwudziestu dzieci potrzebuje innego prowadzenia niż dziesięcioro. Mniejsze towarzystwo daje szansę na to, że solenizant faktycznie pobawi się z każdym, a nie tylko przemknie między stolikami. Warto zapytać samo dziecko, z kim chce spędzić ten dzień, bo lista z jego perspektywy zwykle wygląda inaczej niż lista ułożona przez dorosłego.
Kiedy sprawdza się animator, a kiedy opiekun
Przy młodszej grupie i przy dzieciach, które się nie znają, animator prowadzący zabawy wyraźnie pomaga, bo scala towarzystwo i nie pozwala nikomu zostać z boku. Starsze dzieci, które przyszły z jednej klasy, zwykle organizują się same i wtedy wystarczy opiekun czuwający nad bezpieczeństwem. Warto zdecydować wcześniej, bo od tego zależy, ile uwagi zostanie rodzicowi na resztę przyjęcia.
Czy to dobry pomysł dla każdego dziecka
Nie dla każdego. Dzieci, które źle znoszą hałas i duże grupy, poczują się lepiej na spokojniejszym przyjęciu. Dla większości siedmio- i dziesięciolatków jest to jednak forma, która się sprawdza, bo pozwala wyładować energię i nie wymaga od gości żadnych umiejętności. Nie trzeba umieć jeździć na rolkach ani grać w piłkę, wystarczy chcieć się ruszać, a to w tym wieku bywa jedyną wspólną cechą całej grupy zaproszonych. Rodzicom pozostaje przypilnowanie listy gości i zabranie do domu prezentów, których po takim przyjęciu bywa więcej niż rąk do niesienia.
Miejsce, w którym dzieci bawią się same z siebie, oszczędza rodzicom najtrudniejszej części przyjęcia. Zamiast wymyślać zabawy i pilnować, żeby nikt się nie nudził, wystarczy zjawić się z tortem i listą gości, a całą resztą zajmuje się ktoś inny. Więcej o ofercie można przeczytać na stronie airo.fun.
Artykuł sponsorowany